Na terapii ręki w naszej zerówce było bardzo zimowo. Dzieci tworzyły własne rękawiczki, a przy okazji solidnie ćwiczyły małe rączki.
I tak sobie tańcowała igła z nitką między paluszkami — raz w prawo, raz w lewo, przez dziurkę i z powrotem.
Było dużo skupienia, precyzji, trochę cierpliwości… i dużo dumy z efektów.Bo terapia ręki może być i potrzebna, i twórcza, i bardzo przyjemna jednocześnie.